Organizatorzy wystawy postawili przeciwko sobie dwóch niby przeciwników, ale tak naprawdę obydwaj są przedstawicielami pop-artu - sztuki popularnej, podobającej się wszystkim. Wszystkim, czyli tak zwanym "masom", co chętnie wypominają krytycy. I tak między nami - ciężko tu mówić o jakiejkolwiek walce. Banksy rozwija i wykorzystuje pomysły Warhola wcale się z tym nie kryjąc.
Kto to jest ten Banksy? - ostatnio się mnie ktoś zapytał. I byłem naprawdę zdziwiony, bo przecież Banksy w Londynie jest obecny w wielu, wielu miejscach. A właściwie murach: żołnierz z głową lego-ludka, dziewczynka z balionikiem, szczur przy chodniku... jeśli tylko uważnie się rozejrzysz - zobaczysz jego prace. W Bristolu powinno być ich nawet więcej, bo (podobno) mieszka. I tyle o nim wiadomo - częścią jego kreacji, jest kreacja własnego siebie. (Pachnie Warholem, prawda?). Banksy się nie pojawia publicznie, pogardliwie się wyraża o pieniądzach, krytykach i kupujących jego prace. Stara się być anonimowy i "rozmawiać" tylko poprzez swoje grafitti.
Banksy zrobił się sławny - jego murale czy grafitti potrafią osiągać ogromne ceny. Zdarzyło się, że praca (wraz z murem) została skuta przez złodziei! W Bristolu sprzedawano jego pracę na murze, a gratis dodawano dom. Brytyjczycy i świat wydają się być zachwyceni Banksy'm. I właściwie się ciężko się temu dziwić - Warhol przetrawiał współczesność i pchał ją w kierunku kiczu. Banksy, oprócz zabawy konwencją, dodaje do tego nutkę brytyjskiego poczucia humoru. Często jego prace po prostu śmieszą, ale czasem zmuszają do choćby chwili zastanowienia.
Wystawa jest czynna do 1 września, za darmo w "The Hospital". Prace na murach są także za darmo - miłego polowania!