Ciąża - popularną decyzją wśród "wyspiarskich" Polek

Dzięki analizom prof. Iglickiej i jej raportowi opublikowanemu przez Centrum Stosunków Międzynarodowych, wiemy że w roku 2009 w Anglii i Walii Polki urodziły ponad osiemnaście tysięcy dzieci. Współczynnik dzietności wyliczony dla kobiet mieszkających w Wielkiej Brytanii, ale urodzonych poza nią wynosi 2,48. Współczynnik ten obejmuje wszystkie narodowości, ale okazuje się, że Polski mają duży wpływ ten wskaźnik, gdyż są drugą najliczniejszą grupą matek, tuż za kobietami z Pakistanu.

Dodatkowo dwa tysiące dzieci Polki urodziły w Szkocji. Nie ma pewnie możliwości wyliczenia współczynnika dzietności dla samych "wyspiarskich" Polek, gdyż nie do końca wiadomo, ile ich na wyspach mieszka. Artykuł podaje tylko, że współczynnik dzietności w Polsce wynosi niecałe 1,4 i dodaje, że w Polsce ilość porodów krajowych jest zadziwiająco mała w stosunku do "wyspiarskich".

Generalnie nie ma co się dziwić. Po pierwsze wyjechali ludzie młodzi. Po drugie po paru latach przebijania się, ci którym się udało zapewnili sobie stabilizację na emigracji, nie mają powodu do powrotu, więc rodziny zakładają na Wyspach. Z całym tak zwanym dobytkiem inwentarza, czyli kupnem mieszkania i posiadaniem dzieci.

Co więcej, fala wyjazdów stworzyła problem tak zwanych "eurosierot". Z tym też jest co raz mniejszy problem, gdyż dzieci sukcesywnie dołączają do rodziców na emigracji. Nie jest trudno zauważyć, że jest co raz więcej polskich dzieci i młodzieży. Profesor Iglicka szacuje, że na Wyspach mieszka około 130 tysięcy polskich dzieci w wieku do lat czternastu.

To jest naprawdę imponująca liczba. (Szkoda tylko, że nie każdy będzie miał szansę na uczęszczanie do polskiej szkoły sobotniej, ale to już jest zupełnie inny temat.