Irena Anders, Jerzy Ostoja-Koźniewski oraz Jacek Bernasiński wspominają przyjaciela, współpracownika, szefa i harcerskiego druha - ostatniego Prezydenta RP na Uchodźstwie. I wyrażają się w samych superlatywach jako o człowieku bez skazy. I naprawdę czuje się wielki żal, że odszedł tak niespodziewanie.
I myślę, że żal jest jest ogromny wśród tych, którym udało się Go spotkać. Choć raz. Potrafił pięknie słuchać. Był jedną z tych osób starej, powojennej emigracji, która autentycznie była ciekawa ludzi z tej młodej. Ale przede wszystkim potrafił pięknie mówić. O swoim harcerskim życiu: o meldunku złożonemu Naczelnikowi Piłsudskiemu, o zakładaniu Szarych Szeregów i przesłuchiwaniu przez NKWD i o działalności w Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju (ZHPpgK). I o wyborach podczas wojny i podczas emigracji. A we wszystkim spokojnym i prostym tonem przewijała się polskość - ofiarna, pomocna, dumna, ale bez zadęcia . Taka jakiej byśmy sobie życzyli u każdego Polaka, a już na pewno u polskiego prezydenta.
Pani Irena Anders wspomina: "Sprawiał, że każda kobieta w jego towarzystwie czuła się jak księżniczka." Prezydent Kaczorowski był słynny z manier i potrafił oczarować swoim czarem absolutnie każdego. Parę lat temu po pewnym spotkaniu z Prezydentem, dziewczyna, która wręczała Mu kwiatki, najpierw mocno Go wycałowała, a potem mocno się do Niego przytuliła. Prezydent był trochę zdziwiony tym nieoczekiwaną fontanną uczuć, ale tak właśnie działała jego niesamowita osobowość.
I właśnie dlatego taki żal w nas pozostał.
Odpowiedzi
Zdjęcia Prezydenta