Cudzoziemcy! Nie zabierajcie naszej pracy!

W Wielkiej Brytanii wybuchła fala dzikich strajków wymierzonych przeciwko obcokrajowcom, którzy pracują na Wyspach. Szczególnie ziritowali się związkowcy z rafinerii w Lindsey, gdzie jej właściciel (Total) zatrudnił fachowców z kontynentu. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie mogli znaleźć odpowiednich specjalistów na miejscu. Związkowcy podejrzewają, że głównym czynnikiem były koszty.

Także budowlańcy z elektrownii w Sellafield (Cumbria), Heysham (Lancashire) and Staythorpe pod Newark (Nottinghamshire) dołączyli się do protestu. Elektrownia w Staythorpe zatrudnia dużą ilość Hiszpanów i Polaków, a według związkowców - przedstawiciel właściciela powiedział, że zatrudniliby wszystkich, tylko nie Brytyjczyków.

Jak na razie słychać tylko jeden merytoryczny argument przeciwko cudzociemcom. Posłanka Shona McIssac stwierdziła: Trzeba brać pod uwagę kwestie bezpieczeństwa. Wielu polskich robotników w Lindsay nie zna angielskiego, co może prowadzić do fatalnych w skutkach nieporozumień

Przy recesji należało się spodziewać takiego obrotu sprawy - nastroje są bardzo minorowe praktycznie w każdej gałęzi przemysłu. A obcokrajowcy są akurat najłatwiejszym celem. Miejmy tylko nadzieję, że nikt nie wpadnie pomysł sprzed prawie stu laty, kiedy to demokratyczny rząd Stantów Zjednoczonych deportował prawie dwa miliony ludzi meksykańskiego pochodzenia. Z czego połowa miała amerykańskie obywatelstwo.