Niełatwe powroty uczniów

Życie dziecka-emigranta nie jest łatwe. Oprócz nowego środowiska, nowego języka i nowych kolegów, istnieje problem podstawowy ustanowiony przez dorosłych: szkoła. Można szkoły nie lubić, ale nikt nie kwestionuje tego, iż jest ona podstawą dalszego życia - szkoła zarówno uczy, jak i przygotowuje do życia i działania w grupie.

Przejście do nowej szkoły jest ogromnym stresem. Przejście do szkoły w innym kraju jest stresem jeszcze większym. To jest prawda oczywista.

Angielska szkoła próbuje w jak największym stopniu pomagać uczniom z problemami. Nie słychać jakoś było w prasie o problemach z uruchamianiem zajęć wyrównawczych, aby dzieci poznały lepiej język i kulturę nowego kraju. Natomiast pomoc w wersji polskiej kończy się na przepisach - Ministerstwo Edukacji Narodowej zapisało pomoc w ustawie, która jeszcze nie jest uchwalona; a urzędnicy z kuratorium informują na stronie internetowej jak załatwić przeniesienie ucznia z zagranicznej szkoły do polskiej.

Niestety z problemem borykają się dyrektorzy szkół, bo oprócz braku finansów na dodatkowe zajęcia - brytyjskie szkoły działają według innych schematów. Oddajmy głos :Jadwidze Koźlak, dyrektorce ze Sosnowca: Za granicą od uczniów wymaga się przede wszystkim samodzielnego myślenia i kojarzenia faktów. Jest mniej pamięciowego wkuwania. U nas, niestety, na odwrót. To główny problem dla dzieci, które wracają.

I tylko wypada zapytać premiera Tuska - jak tam z programem "Powroty"?