Prawa czy lewa strona, a prawo jazdy jest!
System szkolenia kierowców w Wielkiej Brytanii jest o wiele bardziej przyjazny przyszłemu kierowcy. Nie ma limitów godzin, ani górnych ani dolnych. Nie ma placu manewrowego, a i egzamin nie kosztuje aż tyle w porównaniu do lekcji (60 funtów przy 50 funtów za dwugodzinną lekcję, która jest standardem). Nie ma problemu z materiałami teoretycznym - są do pożyczenia w każdej bibliotece. Co więcej, można się przetestować próbnie za darmo na stronie internetowej tutejszego urzędu komunikacji, a i płytkę szkoleniową potrafią przysłać.
Co prawda, moim zdaniem, kurierzy z pizzą trochę wykorzystują prawo - potrafią jeździć latami z literką "L" na małych skuterkach, ignorując innych użytkowników dróg i zasady na niej panujące. Teoretycznie, powinno się jeździć z literką "L" tylko po to, aby się nauczyć jeździć, a nie aby zawodowo trudnić się kurierką.
Z innych ciekawszych rzeczy, według tutejszych norm, można wyprzedzać bez kierunkowskazu, a już należy wymijać (na przykład mleczarza albo autobus na przystanku). Takie zachowanie w Polsce nie spotka się ze zrozumieniem.
Ale jeśli ceny za kurs w Polsce będą wzrastać i będzie istniał dalej wymóg wyjeżdżenia założonej ilości godzin, to na pewno powstanie turystyka "po prawko" na Wyspy. Nie wspominając o polskich egzaminatorach oczywiście.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować