Ostatnia kolejka w metrze

Niezależnie od tego czy lubi się londyńczyków i nowego burmistrza - Borysa Johnsona, to dobrze się uzupełniają. Borys doszedł do wniosku, że publiczne picie alkoholu w miejskim transporcie jest rzeczą nieodpowiednią i przyczynia się do wzrostu przestępczości. Więc należało zakazać spożywania trunków jak najszybciej. Była to chyba pierwsza decyzja Borysa po objęciu burmistrzowskiej posady. W odpowiedzi londyńczycy stwierdzili, że to jest dobry motyw do zabawy.

Oczywiście zarządy autobusów, metra i lekkiej kolejki (DLR) zgodziły się zasadniczo ze zdaniem Borysa, ale zarzuciły mu nieodpowiedzialność. Gdyż nie można wprowadzić zakazów bez wcześniejszych konsultacji, a na natychmiastowe wprowadzenie nie są te instytucje przygotowane. Policja także chciała przeprowadzić konsultacje i przygotowania.

Przygotowania ze strony imprezowiczów wyglądały różnie i wielotorowo. Pojawiły się strony na Facebook i MySpace, rozchodziły się SMSy i nawet nie końca kto wymyślił nazwę pt. Last Round on the Underground co można tłumaczyć jako Ostatnia kolejka w metrze. Ostatnia kolejka miała się odbyć na District Line czyli linii, która oplata centrum dookoła. Coś takiego jak tramwaj "zerówka" we Wrocławiu, albo autobus "koło" w Rzeszowie. Można pić cały wieczór i nigdzie nie dojechać.

Niestety znaleźli się imprezowicze nie znający topografii londyńskiego metra i próbowali zabawiać się na innych liniach, co trochę popsuło humory przygodnym podróżnym. I oczywiście niektórzy przesadzili z ilością alkoholu, ale to pewnie były dziewczyny z Essex.

Dla wszystkich innych - impreza była szampańska i czekają na kolejną inicjatywę Borysa z Grzywką.

Xiv pomyliles District Line

Xiv pomyliles District Line z Circle Line.
Co za Londynczyk z Ciebie?;)

District i Circle są

District i Circle są współbieżne miejscami - łatwo się pomylić. [Szczególnie, gdy się trzeźwieje ;)]

Dlugo Cie trzyma:)

Dlugo Cie trzyma:)

Szampańska impreza?

Jakoś przebywanie w oparach alkoholu, papierosów i wymiocin nie ma dla mnie nic wspólnego z szampańską zabawą. Brzmi to bardziej jak klimaty z meliny.

Masz złe skojarzenia

Moim skromnym zdaniem masz złe skojarzenia. Po pierwsze na pewno nie było tam papierosów - zakaz palenia został wprowadzony równo rok temu. Po drugie - wymiocin też nie wiele było. Wszyscy, którzy tam byli opowiadali, że prasa i telewizja rozdmuchała parę nieciekawych sytuacji. Jak na spontaniczną imprezę na co najmniej kilka tysięcy osób - to chyba nie jest najgorzej?

W metrze zakaz palenie

W metrze zakaz palenia troche wczesniej niz rok temu wprowadzili:)

Ci ktorzy byli na bani napewno byli w szampanskim nastroju.
Gorzej gdy jestes 1 trzezwy w takim tlumie...
Nie wszystko moze Cie wtedy bawic.
Czasami 1 pijaczek wystarczy zeby podroz publicznym transportem okazala sie malo przyjemna...