HIV w bagażu doświadczeń
Właśnie przed chwilką skończyłem pisać o kulturze i jej wpływie na emigrantów, a tutaj taka przyziemna (albo nałóżkowa) rzecz - AIDS. Polacy w swoim bagażu przywożą wirusa HIV, kiłę i chlamydiozę. I patrząc na jeden z poprzednich wycinków - nie jest to aż tak dziwne, ale jednak.
Względna anonimowość powoduje zwiększoną chęć tak zwanych "ryzykownych zachowań seksualnych", co w języku potocznym nazywa się "puszczaniem na lewo i prawo". Polacy wracając do Polski kierują się do poradni, szczególnie tych, gdzie wykonują badania na obecność wirusa HIV. W Polsce w tym roku do końca listopada wykryto 682 zakażenia. Ciężko powiedzieć czy to dużo czy mało, ale biorąc pod uwagę, że Wielka Brytania jest jedynym krajem Unii, gdzie liczba zarażonych rośnie - ciężko być optymistą. Myślę, że duża część Polaków ani myśli pójśc na badania, a część zrobiła je właśnie na wyspach i nie figurują w polskich rejestrach.
Na sam koniec rodzynek z artykułu:
Jej kolega Artur przywiózł do Polski stosunkowo częstą u Brytyjek chorobę weneryczną - chlamydiozę. - Nie miałem żadnych objawów, więc nawet nie byłem świadomy, że jestem chory - opowiada łodzianin. - Kiedy przyjechałem na urlop do Polski, zaraziłem moją dziewczynę. Tak skończył się nasz sześcioletni związek.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować