Daily Mail, a za nim Rzeczpospolita wyliczają ile jest polskich dzieci na Wyspach. Od 1 maja 2004, 170 tysięcy zostało zarejestrowanych w szkołach, a urodziło się 25 tysięcy. Biorąc pod uwagę wiek przedszkolny, to bariera 200 tysięcy dzieci z łatwością została pokonana. Może więc warto wziąć pod uwagę tę liczbę przy szacowaniu wielkości całej emigracji?
Odpowiedzi
Daily Mail i Rzepa
No - to jest naprawdę śmieszne - jedna z najbardziej "szacownych" gazet polskich powtarza prawdy z brytyjskiego brukowca. A brytyjski brukowiec nawet nie podaje źródeł swoich informacji. Narodziny polskiego dziecka kosztują 1500 funtów? Czy każdego dziecka? I jak jest liczona ta średnia? Dużo pytań, ale to jest Daily Mail, więc opdowiedzi nie należy się spodziewać.
"The Observer" bardziej dokładny
http://education.guardian.co.uk/schools/story/0,,2216721,00.html
Generalnie angielskie szkoły powoli przestają sobie dawać radę z taką ilością dzieciaków, które pojawiły się niczym królik z kapelusza. Z drugiej strony - polityczna naiwność (czytaj brak analiz) w przypadku emigracji "pierwszomajowej" naprawdę wprawia w zdumienie.
Ciąg dalszy w innym artykule
Rzepa publikuje ciąg dalszy w innym artykule: http://www.rp.pl/artykul/25,72196.html
Fajnie się czyta następujący kawałek: Decydując się na otwarcie rynku pracy dla obywateli nowych państw Unii, rząd w Londynie nie liczył się z tak wielkim ich napływem i związanymi z tym kosztami dla służby zdrowia, oświaty czy opieki społecznej. Ciekawe czy także nie liczył się z napływem podatków i młodych ludzi utrzymujących niesprawny system ubezpieczeń społecznych.
Tez tak wlasnie mysle, ze
Tez tak wlasnie mysle, ze jak zawsze zapominaja o tym ile wpada im do budzetu dzieki tym "niedobrym" emigrantom. No, ale to taki chlopiec do bicia. Zawsze pisza ile to kosztuje biedna Wielka Brytanie, ale rzadziej ile dzieki temu zyskuja.