Polska mentalność społeczna
Wywiad z profesorem Krzysztofem Pomianem - duża rzecz jak dla mnie, prowokująca do myślenia; próba odpowiedzi na pytanie dlaczego polska mentalność jest taka, a nie inna. O mentalności urzędniczej można przeczytać: Wcześniej biurokracja carska była systemem zorganizowanego żerowania na ludności. Niestety, właśnie tę tradycję Polska odziedziczyła. I każdy, kto tylko się zetknął z efektywną brytyjską machiną urzędniczą, zgodzi się z tym zdaniem.
Rozmowa dotyka historycznych uwarunkowań, na przykład rozwoju świadomości narodowej czy dyscypliny obywatelskiej (szlacheckie warcholstwo i zamordyzm). Mowa jest także o budowaniu więzi społecznych i współdziałaniu.
Czasem się tylko wydaje, że zbyt łatwo każde polskie społeczne zachowanie tłumaczy się uwarunkowaniem historycznym.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Kościół Katolicki jako hamulcowy
Profesor mówi: Bardzo przykro mi to powiedzieć, ale jednym z istotnych hamulców na naszej cywilizacyjnej drodze jest Kościół Katolicki. [...] Nie traktuje ludzi jako dorosłych, ale jak dzieci.
Interesujące jest spojrzenie drugiej strony, kiedy to ludzie Kościoła twierdzą, że nasza nowożytna cywilizacja jest ich dziełem. Przykładem są wspólnoty wczesnych chrześcijan przełamujące kastowy podział społeczeństwa. Jednak głównym argumentem postępowości chrześcijaństwa są słowa z Nowego Testamentu: Oddajcie co cesarskie cesarzowi, a co boskie - Bogu, czyli zanegowanie boskiego pochodzenia władzy cesarskiej i oddzielenie sfery religijnej od urzędu państwowego.
Rzecz tylko w tym, że polski Kościół Katolicki w ogóle tego nie zaakceptował. Dlatego też, jeśli pan profesor Pomian, naprawdę miał na myśli cały Kościół Katolicki, to - moim zdaniem - jest to myślenie błędne. Natomiast jeśli chodzi o polski Kościół - to mógłbym podać tony aspołecznego postępowania. I wcale nie musiałbym sięgać, aż tak wysoko jak Radio Maryja.
Kazdy kosciol jest
Kazdy kosciol jest hamulcowy. Nie ma znaczenia czy polski czy jakikolwiek inny
Jedna sprawa:
Policz liczbe osobo-roboczogodzin lub dniowek ktore dajmy na to przez 2000 lat byly marnowane na modlitwy zamiast na rozwoj i prace
Modlitwa i kościoły
Moim zdaniem: modlitwa - skupienie - wyciszenie pomagają w rozwoju i pracy. Nie nazwałbym tego marnotrawstwem - są rzeczy, które trzeba przetrawić i przemyśleć. Aby móc popchnąć siebie albo świat to przodu.
Natomiast, co do stwierdzenia "każdy kościół jest hamulcowy" - myślę, że można tak myśleć. Ale bardziej chodziło mi o to, że polski KK nie potrafi "myśleć" przez pryzmat działania społecznego. Ile razy zdanie księdza proboszcza jest ważniejsze od zdania dziesięciu tysięcy wiernych? Parafie nie są żadnymi wspólnotami i życie (religijne, społeczne, kulturalne) w nich potrafi być żadne. Wszyscy zresztą sami to widzą.
Natomiast w Anglii znam parę parafii katolickich i protestanckich, o których można powiedzieć, że są wspólnotami.