życie codzienne

Mało wesołe miasteczko Lehmana

Myślę, że wiele osób chciałoby teraz zanucić bardzo już klasyczny kawałek Defektu Muzgó:

Wszyscy jedziemy na tym samym wózku
Od strachu ratuje nas tylko defekt mózgu

Wielkanoc po polsku

Po raz pierwszy od wielu lat spędziłem święta wielkanocne w Polsce. W tym roku wypadły niesamowicie wcześnie, bo zaraz po pierwszym dniu wiosny. Ale kto się mógł spodziewać, że będzie tak śnieżnie i zimno? Na szczęście wziąłem swoje najcieplejsze buty, sweter i płaszcz, więc mogłem się cieszyć zimową pogodą. Choć oczywiście dojście do kościoła poprzez rozjechane śnieżne błocko nie należało do najprzyjemniejszych. Drogowcom chyba się skończyły pieniądze na akcję zima 2007/2008. Albo jak zwykle zostali zaskoczeni.

Londyński plankton geriatryczny

Londyński plankton to temat wzbudzający kontrowersję, ale myślę, że każdy, kto pomieszka w tym mieście trochę dłużej, się ze mną zgodzi. W biologii wyróżnia się zooplankton i fitoplankton. W Londynie podobnie plankton można podzielić na plankton geriatryczny i turystyczny.

Piękni dwudziestoletni z lotniska

Mój wielkanocny weekend zaczął się interesująco, gdyż na lotnisku dane mi było po(d)słuchać rozmowy dwóch dwudziestoparoletnich ludzi z Podkarpacia, którzy opowiadali o swoich losach.

Za kółkiem w Londynie

Czy w Londynie jeździ się bezpiecznie?

Informatyk klasy B

Podczas mojej niedawnej rozmowy ze znajomą, zapytałem się jak wygląda rynek pracy w Warszawie. Usłyszałem, że całkiem nieźle skoro jej partner – informatyk klasy B – dostał znaczącą podwyżkę i pracodawca zaczął o niego dbać. I w ten sposób spotkałem się po raz pierwszy z określeniem „informatyk klasy B”. Ustaliliśmy, że pod tym określeniem kryje się osoba bez informatycznego wykształcenia, która pracuje w szeroko pojętym zawodzie informatyka. Na pewno posiada wykształcenie średnie, ale z reguły ma wykształcenie wyższe, często magisterskie.

Tango w Paryżu

Pojechaliśmy z Małżowinką na romantyczny weekend do Paryża. A nawet zatańczyliśmy tam tango (i na pewno nie będzie to nasze ostatnie!). Miejsce do tańca było całkiem niespodziewane – w parku „du Forum des Helles” gdzie pod wiatą zebrała się mocna grupa śpiewaków i grajków, aby sobie wspólnie pomuzykować. A myśmy mogli sobie przy okazji potańczyć – trochę w deszczu, ale komu to przeszkadza?

Śmieciowe góry do pokonania

Niniejszy tekst będzie o śmieciach – wcześniej już pisałem o moim podejściu do ekologii, więc dobór tematu nie będzie chyba budził zdziwienia.

Idąc wczoraj do pracy miałem małą przyjemność oglądania (i wymijania) dużych przezroczystych worków ustawionych praktycznie pod każdym drzewem, na każdym trawniczku, a w przypadku ich braku – na chodniku. Te duże przezroczyste worki zawierały śmiecie przeznaczone do powtórnego przetworzenia, co wytwornie jest nazywane recyclingiem.

Myszkowski forever!

A, taka drobna nostalgia mnie złapała – jesienna albo zimowa tęsknota przyszła znienacka. A wszystko dzięki radiowej „Trójce”, która obchodziła „Dzień Bieszczadzkich Aniołów" - dzień sympatyków pewnego festiwalu w pewnej malutkiej wiosce w nie największych górach. W radio można było posłuchać entuzjastycznych głosów młodych organizatorów i pomocników. Były one także pełne uwielbienia dla pomysłodawcy i twórcy tegoż festiwalu - Starszego Dobrego Małżonka – Krzysztofa Myszkowskiego.

Fasolka szparagowa: kenijska czy egipska?

Życie codzienne to skomplikowana sprawa – na przykład takie zakupy. W Morrisonsie, podchodzę do lodówki z warzywami i przyglądam się tam fasolce szparagowej. W jednym pojemniku fasolka z Kenii, a w drugim z Egiptu. Fasolka wygląda dokładnie tak samo – więc którą wybrać?

Subskrybuj zawartość