Po raz pierwszy od wielu lat spędziłem święta wielkanocne w Polsce. W tym roku wypadły niesamowicie wcześnie, bo zaraz po pierwszym dniu wiosny. Ale kto się mógł spodziewać, że będzie tak śnieżnie i zimno? Na szczęście wziąłem swoje najcieplejsze buty, sweter i płaszcz, więc mogłem się cieszyć zimową pogodą. Choć oczywiście dojście do kościoła poprzez rozjechane śnieżne błocko nie należało do najprzyjemniejszych. Drogowcom chyba się skończyły pieniądze na akcję zima 2007/2008. Albo jak zwykle zostali zaskoczeni.