warto

Historie z życia

Czase dostaję maile od ludzi z różnych gazet, czy nie opowiedziałbym o swoich emigracyjnych doświadczeniach. Raz nawet dostałem telefon z polskiego Newsweeka. Wszystkie takie propozycje jednak odrzuciłem z prostego powodu - moje doświadczenia emigracyjne nie przydadzą się nikomu - przyjachałem (wyjechałem) całkiem dawno i warunki były zupełnie inne. Świat się zmienia, a ja nie chcę być ostatnim ramolem opowiadającym bajki o "jajach kobyły" ("-Ja jako były...").

Praca w zawodzie ("Dojście do czegoś")

CV takie sobie nijakie w sumie- w Polsce przed wyjazdem przez 8-9 miesiecy po ukonczeniu studiow trudnilem sie byciem bezrobotnym - jakby to niektorzy rzekli - typowy nieudacznik. W kazdym razie na pewno nie bylem zadnym specjalista.

Wyjezdzajac poczatkowo myslalem, ze jade "wziac oddech", doladowac wewnetrzne akumulatory, sprawdzic sie w nowej sytuacji, sprobowac zdobyc jakas dosc prosta prace, zarobic na pare miesiecy zycia, a w najbardziej pesymistycznej wersji pojezdzic sobie lewa strona, i wrocic - ot, przygoda.

Wkrotce cele zrewidowalem.

Subskrybuj zawartość