Blackheath

Gmina: 
Greenwich

Blackheath to niewielka, acz bardzo urocza dzielnica, położona dość nietypowo na granicy dwóch boroughs - Greenwich i Lewisham. Jest to bardzo dobre miejsce do zamieszkania, gdyż z jednej strony jest ciche i spokojne, z dużym terenem zielonym (Heath) tuż przy parku Greenwich, z drugiej strony jest znakomicie położne pod względem komunikacyjnym - pociąg jedzie do centrum (London Bridge) zaledwie 15 minut. Jest ponadto świetnym miejscem na sobotnią wycieczkę - ogromny trawnik w centrum jest miejscem na kórym można grać w piłkę, puszczać latawce, czy też poleżeć. Jak dopadnie nas głód, w okolicy jest sporo miejsc, w których można dobrze zjeść.

Blackheath Village, centrum dzielnicy, to co prawda dwie ulice na krzyż (no, dokładnie rzecz biorąc trzy - Tranquil Vale, Montpelier Vale i Royal Parade ale na tych trzech uliczkacj jest kilkanaście restauracji, 4 puby i kilka kawiarni, oraz jedna 'czekoladziarnia'. Jest tez cos dla ducha - bogaty antykwariat, wypożyczalnia filmów, w której jest prawie wszystko, łącznie zkilkoma polskimi filmami, picture library, gdzie mozna obejrzeć bogata kolekcję starych zdjęć z historii Blackheath i troche różnych dziwnych sklepików, w których można kupic zarówno ręcznie szyte serduszka wypełnione lawenda, jak i poludniowoamerykanskie rekodzieło. Wszystko to w cichej dolince, z kórej reszty ruchliwego miasta nie widać i nie słychać.

Ciekawostki historyczne.

W Bleackheath mieszkalo troche bogatych ludzi i roznie ten swoj majatek traktowali. Najbardziej zasluzony jest niejaki John Morden. Nie majac dzieci i bliskich krewnych, postanowil wybudowac dom opieki dla kupcow,ktorzy zbankrutowali nie ze swojej winy. Malo tego, ze zbudowal - zainwestowal tez w nieruchomosci i ustanowil komitet, ktory mial zarzadzac majatkiem i owym domem opieki - nieruchomosci mialy przynosic dochod, z ktorego utrzymywany by byl ow dom. Wszystko sprawnie dziala do dzis - omalze 300 lat.
Inny zamozny Anglik, jeden z najbogatszych w calej Anglii w owym czasie, niejaki George Page, rowniez bezdzietny, postanowil odziedziczone pieniadze wydac w inny sposob - tez zbudowal dom, tyle ze dla siebie. Nie byl to wlasciwie dom, a ogromny palac. Mieszkal w tym palacu z zona i liczna sluzba i popadal w coraz wieksze przygnebienie, ktore doprowadzilo go do kilku prob samobojczych. Jego sasiad napisał w swoim pamietniku, ze to wszystko dlatego, ze jego bogaty ojciec nie zadbal o porzadna edukacje syna, w zwiazku z czym syn nie bardzo wiedzial, co moze przyniesc mu szczescie.
Po jego smierci spadkobiercy sprzedali palac za 1/5 kosztow jego budowy (nikt nie chcial tak ogromnej nieruchomiosci) a nowy wlasciciel (Cator) budynek po prostu zburzyl - wybudowane na jego miejscu wille i kamienice stoja w wiekszosci do dzis.

Więcej z historii okolic znajdziecie tutaj: BLACKHEATH, CHARLTON, AND ITS NEIGHBOURHOOD