Metro donosi: "Wielki boom na wyjazdy do pracy w Wielkiej Brytanii dobiega końca. Po trzech latach od otwarcia tamtejszego rynku pracy Polacy wracają do domów."
http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,4521410.html
I przytacza statystyki z brytyjskich służ imigracyjnych, które nie mają oparcia w niczym konkretnym. Brytyjskie służby emigracyjne nie wiedzą ilu jest Polaków w Wielkiej Brytanii, a próbują zgadnąć ilu opuszcza na stałe. Jeśli ktoś przyjechał do pracy wakacyjnej, to nawet nie przyjechał na stałe, ale na stałe wyjedzie.
Przykładów nawet nie warto komentować, bo nie trzymają się logicznej całości. Słuchając planów młodych ludzi kończących szkołę średnią lub studia, pomysł p.t. "wyjazd do pracy za granicę" jest zadziwiająco popularny. A gdy raz się pozna smak innej mentalności, nie chce się wracać.
Pomimo wszystko jednak, warto zauważyć, że wyjazd dla rodziny, która w miarę normalnie funkcjonuje (oboje rodzice mają prace, dwójka dzieci, mieszkanie kupione parę lat temu i regularnie spłacane), jest po prostu nieopłacalny.
Jak dla mnie moga wracac,
Jak dla mnie moga wracac, jest mi absolutnie wszystko jedno. Moze media w Polsce zaczna pisac wreszcie o czyms innym, bo nudne robia sie te niekonczace sie artkuly o emigracji, w ktorych stara sie szufladkowac wszystkich.
Dokladnie. A juz ociekajace
Dokladnie. A juz ociekajace jadem komentarze pod tymi artykulami rozkladaja mnie do konca. Dlaczego w przecietnym Polaku jest tyle zolci?