Nie ma to jak umowa...

Właśnie mój kumpel z pracy wynajmuje nowe mieszkanie. Dostał dwudziestopięcio stronicową umowę wynajmu - całkiem nieźle... przeczytał całą i teraz od dwóch godzin negocjuje poszczególne punkty. Na przykład "W nocy wszystkie okna muszą być zamknięte". Jeszcze weselsze jest to, że w kontrakcie są błędy na jego koprzyść np. że właściciel mieszkania płaci za sprawdzenie wiarygodności przyszłego wynajmującego. Ciekawe, czy mój kumpel poruszy tę kwestię :)

25 stron? to jakas niezwykle

25 stron? to jakas niezwykle obszerna...

Moja miala okolo 20. Na

Moja miala okolo 20. Na dodatek wlasciciel ciagle byl w trakcie negocjacji z agentami i podpisywalam umowe 3 razy, bo ciagle byly jakies zmiany. Ale tak pod koniec znalam juz prawie kazdy punkt umowy na pamiec ;)

to ja mialem milo i

to ja mialem milo i przyjemnie... Wynajmujecie przez agencje czy bezposrednio?

Przez agencje. A landlordem

Przez agencje. A landlordem jest pracownik agencji, zreszta w porzadku czlowiek.

Ja wynajelam przez agencje,

Ja wynajelam przez agencje, a landlord zarzadza nieruchomoscia. Niby nie jest zly, ale moim zdaniem nie powinien sie zajmowac wynajmem jak nie ma czasu dogladac tego.