Będzie krach czy nie?

Baca z kawału odpowiedziałby tak jak o pogodzie: nie będzie padać, chyba, żeby lało to wtedy będzie.

Nie byłoby problemy gdyby ludzie znali kilka podstawowych definicji np:

Bankier - Ktoś, kto pożyczy ci swój parasol podczas pięknej pogody i natomiast go odbierze kiedy zaczyna padać.
(apropos afery nieruchomościowej)

Ekonomista - Ekspert, który potrafi dzisiaj dokładnie wyjaśnić, czemu jego wczorajsza prognoza na dziś się nie sprawdziła.
(apropos gdybania)

I rzeczywiście jak czytam komentarze "ekonomistów" szczególnie do tego co się dzieje na giełdach, to wygląda na to, że jest pewien szablon;

"Dziś spodziewana jest decyzja o podniesieniu/obniżeniu .
Ma to jednak niewielkie znaczenie gdyż [są wakacje/jest zbyt dużo emocji na rynku/rynek podąża za trendem z USA].
Wczoraj wspomniałem, że [wzrośnie/zmaleje], gdyż [tutaj mnóstwo technikaljów, o średnich kroczących, świecach, domykających się lukach hossy, wsparciach], ale było inaczej, bo inwestorzy wykazali się niczym nie wyjaśnioną [nerwowością/optymizmem].
Skalę zjawiska osłabiają tylko nie wielkie obroty na rynku."

Tak więc zalecam spokój. życie toczy się dalej, wszystko to sinusoida: raz jest dobrze a raz jest lepiej...
Jak po 11 września zapytałem jednego ze znajomych maklerów co robić, bo zacząłem grać na giełdzie a tu taki obsuw. To mi odpowiedział: grać to możesz sobie w 'monopol' a na giełdzie się inwestuje...
I tego wszystkim życzę - długofalowego podejścia do spraw ekonomiczno-inwestycyjno-kredytowo-finansowych.

:) Ja tam pamiętam swoje

:)

Ja tam pamiętam swoje "udane" inwestycje w Polsce, szczególnie pierwszy krach na WGPW. Więc może powiedzenie powinno być - "grać to sobie możesz na trąbce, a na giełdzie się dostaje w tyłek"

To zależy co kto sobie

To zależy co kto sobie założy - długofalowo można tylko zyskać, a liczyć swoją drogą trzeba "umić":

Pewien przedsiębiorca szukał nowego pracownika. Na rozmowę kwalifikacyjną stawiło się 4 kandydatów - matematyk, ekonomista, filozof i prawnik. Do sali wchodzi filozof i słyszy pytanie:
- Ile jest 2 razy 2?
- No więc, uwzględniając tutaj kontekst filozoficzny, wpływ filozofii dalekiego wschodu...
- Dziękujemy panu, skontaktujemy się z panem - przerywa mu prezes.
Drugi wchodzi ekonomista i dostaje to samo pytanie.
- Ile jest dwa razy dwa?
- Biorąc pod uwagę długofalowy wpływ rynku azjatyckiego na naszą sytuację ekonomiczną...
- Dziękujemy panu, skontaktujemy się z panem.
Trzeci wchodzi matematyk.
- Ile jest dwa razy dwa?
- Cztery.
- Dziękujemy, będziemy z panem w kontakcie.
Ostatni wchodzi prawnik.
- Ile jest dwa razy dwa?
Rozgląda się, wstaje zamyka drzwi na klucz, zasuwa żaluzje.
- A ile ma być ??

to musiał być Ziobro! a

to musiał być Ziobro!

a pracodwcą pewnie spółka Telrgraf... dziwię się tylko, że nie sprawdził, czy telefon ma pluskwę ;)