Zmiana pracy

I oto nadeszła pora czernienia traw zżętych - jak śpiewała Wolna Grupa Bukowina. Tym razem przyszła pora na zmianę pracodawcy. I jak zwykle dywagacje na temat jak często i kiedy należy go zmieniać.

Przede wszystkim, nie ma lepszego testu na swoją rynkową wartość niż zmiana pracy. Dopiero taka sytuacja zmusza potencjalnego pracodawcę do oceny umiejętności i ich wycenienia. I teraz patrząc z jego punktu widzenia można rozpatrzyć wagę długości zatrudnienia. Jeśli ktoś pracuje długo w jednej firmie to odzywa się dzwonek ostrzegawczy - możliwe, że dana osoba nigdy nie czuła się zbyt pewnie aby się wystawić na rynek pracy. Albo - co gorsza - próbowała i nikt jej nie chciał. Z drugiej strony, krótki okres pracy to także znak ostrzegawczy, że coś jest nie w porządku z daną osobą. Albo nie potrafi się dostosować do środowiska (na przykład jest konfliktowa) albo bardzo dobrze się prezentuje podczas rozmów, a brakuje jej umiejętności. I tak źle i tak niedobrze.

Myślę, że idealnym czasem w jednej firmie to dwa-trzy lata. Taki okres pracy wysyła sygnał, że potencjalny pracownik się sprawdził, czegoś nauczył i jest gotowy spróbować czegoś nowego.

Oczywiście podczas rozmów padnie pytanie o powód ubiegania się o nową pracę. Lista jest oczywiście długa, ale tekst o szukaniu nowych horyzontów i wyzwań, albo chęć nauczenia się nowych rzeczy jest zawsze dobrą wymówką. Wynagrodzenia oczywiście na tej liście nie będzie, to taki cichy, niedopowiedziany powód.

Co do czasu zmiany pracy, to praktycznie są dwa najlepsze terminy - po wypłacie bonusa (jeśli takowy się dostaje) i po podwyżce. Pierwszy jest oczywisty. Szukanie pracy po podwyżce ma dwie zalety - po pierwsze wiadomo, że następnej się szybko nie dostanie. Po drugie, ma się lepsze argumenty do negocjowania następnego wynagrodzenia.

Prawie na sam koniec - granie z pracodawcą na podwyżkę, gdyż ma się lepszą propozycję nie ma większego sensu. Popsute relacje, a i tak najprawdopodobniej odejdziesz w ciągu roku - statystyki mówią, że masz 75% szans na taki rozwój wypadków.

Czy już mówiłem, że zmieniam pracę? Szukam nowych wyzwań oczywiście ;)

Odpowiedzi

Tia, po ostatniej podwyzce w

Tia, po ostatniej podwyzce w mojej firmie wrecz nalezy odejsc, inaczej oznacza to, ze pozwalasz na nedzne traktowanie swoich umiejetnosci i siebie. Slowo "insult" najczesciej padalo w okreslaniu wysokosci podwyzki przez innych pracownikow.