Przyszła jesień. I niestety nie jest to Indian Summer czyli odpowiednik polskiej złotej jesieni. Po prostu przyszła zimna, mokra i nieprzyjemna jesień. Zauważyłem to dzisiaj rano, z całą siłą przekazu.
Idąc rano na stację minęła mnie dziewczyna (kobieta?) w białych, wełnianych rękawiczkach. Do tego miała szal dookoła szyi. Nie ma co się dziwić - w końcu jest zimny poranek, gdy słońce świeci nieporadnie. Strój kompletowała bluzka z dużym dekoltem. Co tu dużo mówić - miała biust, którym się można chwalić; ale żeby od razu w zimny poranek? Tak powoli myślę, że niektóre kobiety mają szczególną budowę klatki piersiowej - im nigdy nie jest zimno w dekolt.
Wiem, zaraz usłyszę o kolejkach do nocnych klubów i skąpo odzianych panienkach, które po prostu trzęsą się z zimna stojąc w kolejce. Moim zdaniem. warto tylko zwrócić uwagę na parę rzeczy. Skąpy ubiór pomaga w dostaniu się do klubu - ochroniarze zawsze miło witają takie osoby, bo podkręcają atmosferę. Czasem takie osoby są wręcz "wydłubywane" z tłumu i wchodzą bez kolejki. Po drugie, w środku jest zawsze ciepło, a z reguły i dusznie, więc nakrycie wierzchnie jest nieprzydatne, a wręcz kłopotliwe. Za zostawienie płaszcza należy zapłacić w szatni, a dodatkowo odstać swoje w kolejce. Skąpy strój wybitnie pomaga w poznawaniu nowych osób i skracania dystansu (w przenośni i dosłownie). A na sam koniec - po wyjściu z klubu nie jest już tak zimno - alkohol działa na całego. Sami widzicie, że strój jest podstawą dobrego wieczoru w mieście.
Innym, bardzo słynnym elementem angielskiej mody ulicznej są dresy. Najlepiej koloru różowego, a ostatnio nawet z małymi brylancikami (na tyłku, a co!). Wiem - nic nowego nie piszę - a jeśli jeszcze dodam fałdki tłuszczu wylewające się pomiędzy przykrótkim topem a spodniami, to obrazek po prostu staje każdemu przed oczami. Ale... no właśnie, spotkałem przykład na "ale". W spokojnej uliczce stał sobie czarno-różowy smart (taki mały samochodzik, jeśli ktoś nie wie). Cały ten smarcik był udekorowany w środku na różowo - pomponiki, frędzelki, poduszeczki, słonik... W środku siedziała blondynka (oczywiście!) ubrana w różowy strój (nie pamiętam czy był to dres czy sukienka). I muszę przyznać, że po pierwszych odruchach zwrotnych w żoładku, wszystko zaczęło się komponować w interesującą całość. Śmiem nawet powiedzieć, że całość miała styl. Nie w moim guście, ale jednak styl.
Odpowiedzi
Tak powoli myślę, że
Tak powoli myślę, że niektóre kobiety mają szczególną budowę klatki piersiowej - im nigdy nie jest zimno w dekolt.
Bardzo celna uwaga. Ja sie chyba nigdy nie przyzwyczaje ;-)))
Ale w sumie poczatek pazdziernika nie taki okropny. Dzis na przyklad piekne slonce. Ide na spacerek do woods odstresowac sie przed jutrzejszym spotkaniem, bo niewiadomo kiedy kolejny tak piekny dzien sie zdarzy.