Życie codzienne to skomplikowana sprawa – na przykład takie zakupy. W Morrisonsie, podchodzę do lodówki z warzywami i przyglądam się tam fasolce szparagowej. W jednym pojemniku fasolka z Kenii, a w drugim z Egiptu. Fasolka wygląda dokładnie tak samo – więc którą wybrać?
Muszę powiedzieć, że nawet się ucieszyłem widząc fasolkę z Afryki na lokalnym supermarkecie. Unia europejska i SZAPa poprzez swoje dotacje rolnicze praktycznie uniemożliwiają rozwój afrykańskim gospodarkom. Afrykańskie produkty rolne muszą konkurować z produktami o dumpingowych cenach. A logicznie rzecz biorąc płody z czarnego lądu powinny być bardzo konkurencyjne, gdyż warunki geograficzne są tam lepsze. Stąd drobna radość, że jakieś produkty się przebiły – spodziewam się, że pora roku miała duży wpływ na tę sytuację: Europa nie jest w stanie produkować świeżej fasolki w grudniu.
Mają na względzie europejską politykę rolną, Somalia zdecydowała się na produkcję ciętych kwiatów. Codziennie kontenery-lodówki z afrykańskimi kwiatami trafiają na giełdę w Amsterdamie, skąd są rozwożone po całej Europie. Kupując więc kwiatki u przysłowiowej kwiaciarki na roku, masz szanse na kupno kwiatka z Somalii!
Niestety – świeże produkty oznaczają szybki transport, a szybki transport oznacza w praktyce samolot. A samolot oznacza dużą dawkę dwutlenku węgla.
Ciężko mnie nazwać wojującym ekologiem, ale na przykład jestem zwolennikiem podatku od samolotowych podróży. Moim zdaniem, angielski podatek „samolotowy” jest bardzo głupio skonstruowany, gdyż nie zależy od długości trasy oraz ekologiczności samolotu. Wydaje się także, że podatek od przelotu klasą biznesową powinien być wyższy: większe fotele, więcej jedzenia, więcej przestrzeni - wszystko to powoduje większą emisję dwutlenku węgla przypadającą na osobę.
Jak już napisałem – skomplikowana sprawa ta afrykańska fasolka. Z jednej strony – pomaga to Czarnemu Lądowi w gospodarczym rozwoju, z drugiej strony – zwiększa globalny efekt cieplarniany.
Którą fasolkę wybrałem? Egipską – miała o jeden dzień dłuższy okres przydatności do spożycia. A i samolot krócej leciał.
Ciekawe czy kupujac
Ciekawe czy kupujac elektronike/sprzet foto tez patrzysz skad pochodzi?
Czy jakby nie byla z Chin tylko z UK to bylbys w stanie zaplacic za nia 2x tyle zeby "oszczedzic na" emisji CO2?;-)
Elektronika z Chin
Z tego co mi wiadomo to elektronika, ciuchy i zabawki z Chin przybywają drogą morską. Więc jakby nie było nie ma takiej wysokiej emisji CO2.
A po za tym - ja wiec co się boli ;) - jako częstemu klientowi linii lotniczych nie podoba Ci się CO2-podatek. Albo gryzie Cię sumienie :).
Podatkow nie lubie i
Podatkow nie lubie i tyle:)
A co podrozy samolotami to ja lekki jestem, taka maszyna nawet nie zauwazy ze jestem w niej;)
Niech wyrzuty sumienia maja Ci co zbedna mase przewoza :-P