Cyrk przyjechał, cyrk przyjechał! Problemy z biletami

Powiem szczerze, że nie studiowałem dziennikarstwa, ani też nie jestem jakimś znawcą mediów, więc może to co napiszę poniżej nie ma sensu. Jednym z większych tego rocznych wydarzeń dla polskiej emigracji w Londynie (a może i w Anglii) był przyjazd Donalda Tuska. W ramach kampanii wyborczej - fakt; ale z drugiej strony to jest on liderem jednej z największych partii, a może i przyszłym liderem. Ciężko więc umniejszać ciężar tego wydarzenia.

Oczywiście wizytę zauważa też Nowy Czas ze swoim pierwszostronicowym artykułem. I tu mnie właśnie ogromne zdziwienie bierze o czym jest ten artykuł - o problemach egzystencjalnych autorki (Teresy Bazarnik) czy może przebywać na sali bez biletu czy jednak powinna się nim legitymować. I tak na pierwszej stronie przez trzy szpalty - ktoś krzyknął, ktoś wszedł, ktoś pobiegł, autorka wyszła, autorka weszła... fascynujące po prostu.

Autorka pisze: Był natomiast całkiem niezły cyrk. Jak dla mnie to jest niezły cyrk, że dla Nowego Czasu perypetie organizacyjne warte są pierwszej strony. (O tym, co mówił Tusk jest na stronie trzeciej). Gdyby nawet najważniejszą rzeczą była organizacja tego spotkania to wypadłoby porozmawiać z organizatorem i poprosić o komentarz. Szczególnie, że sama też autorka zaznacza, że przedstawiciele POSKu sądzili, że organizatorem jest sztab PO i odwrotnie. Tak przynajmniej nakazuje moja logika, ale jak mówiłem - dziennikarzem nie jestem.

Biletów nie zabrakło natomiast na inne spotkanie, o którym to autorka pisze: [...] jakie w Klubie Orła Białego zorganizował dwa dni wcześniej sztab wyborczy kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej Ryszarda Kalisza w takim pośpiechu, że nie zdążył zamieścić nawet jednej informacji w polonijnej prasie. Przyszli dziennikarze i słuchacze radia PRL. To, że przyszli słuchacze radia PRL to się nawet dobrze stało - to się nazywa powinowactwo z nazwy ;)

Ale w samej kwestii organizacji wizyt - może organizacja spotkań wyborczych bez zbytniego rozgłaszania ma większy sens? Ja dostałem zaproszenie na spotkanie z Ryszardem Kaliszem na bardzo prywatnego maila. Sztab Platformy Obywatelskiej zdecydował się zrobić wielki festyn - SMSy zapraszały, ogłoszenia w prasie informowały... Nikt tylko nie pomyślał, że POSK nie jest miejscem na otwarte wiece wyborcze. Oj, w moich oczach Platforma znowu straciła parę punktów. Jak oni zamierzają organizować życie całego kraju?