Bezpiecznie, albo i nie

I znowu się pojawili. Wszędzie: na stacjach, na chodnikach, w autobusach i w sklepach. Czasem metr dziewięćdziesiąt z karabinem, a czasem tylko kobieta w kapelusiku. Zniknął uśmiech, żarty niemile widziane. Z przyjaznych policjantów stali się Groźnymi Oficerami Policji. Czy czujecie się bezpieczniej? Bo ja nie.

Mam całkiem dobrego kolegę, któremu zdarzyło się być mulatem. Pracuje sobie w garniturze w biurze, ale na zewnątrz biega w kurtkach polarowych i normalnych spodniach. Do tego nieodzowny plecaczek zawiadiacko przerzucony. Aby jeszcze dodać do jego pecha - dojeżdża do pracy pociągiem na Waterloo. Jest sprawdzany dwa razy dziennie przez naszych już znajomych Groźnych Oficerów Policji. Posakrżył się nam, że traktuje to jako akt dyskryminacji. Bo białych nie kontrolują, a on nawet nie jest muzułmaninem. Z punktu widzenia statystyki i efektywności, policja działa całkiem logicznie. I on jest tego świadomy; ale mimo wszystko nie jest w stanie tego zaakceptować.

Miejmy nadzieję, że dożyjemy takich czasów, gdy nie będzie potrzeby wysyłania Groźnych Oficerów Policji na stacje kolejowe czy do centrów handlowych.