13. poniedziałek

Tagi:

Czasem szczęśliwy, a czasem pechowy - trzynastego. Dentystka przyjęła mnie z opóźnieniem i zaproponowała mi leczenie za jedyne 420 funtów. Powiedziałem, że się zastanowię.

A potem to było już z górki - telefon, że będę spóźniony, jeden pociąg, przesiadka; drugi pociąg nie odjechał ze stacji z powodu wypadku; bieg na inny peron, gdzie pociągi były opóźnione z powodu elektrycznych zakłóceń. Dziki tłum ludzi czekający na zbawienie w postaci dwóch czerwonych wagoników. Telefon do kumpla, czy udało mu się dojechać. (Tak, udało mu się! Fuksiarz jeden) Dziki tłum ludzi wchodzi do dwóch wagonów, pociąg rusza, po czym słychać ogłoszenie, że pociąg jedzie tylko jedną stację dalej. Następuje wspaniała kaskada przekleństw - szkoda, że nie miałem magnetofonu, bo można by z tego zrobić co najmniej jedną lekcę. Na kolejnej stacji - przesiadka i już godzinę po czasie dojechałem na miejsce.

I to jest właśnie powód dlaczego narzekanie na transport publiczny, a szczególnie metro jest sportem narodowym Brytyjczyków.

Część sytuacji była spowodowana atakiem padaczki jednego z pasażerów i utknął on w drzwiach. Sam przeżyłem dwie takie sytuacje i nie były one miłe. Co mnie jednak zaskoczyło to zupełny brak przygotowania obsługi metra na takie zdarzenia. W jednym przypadku dwóch otyłych jegomości biegało wzdłuż peronu, bo na jednym końcu pasażer miał problem, a na drugim radio miało zasięg. Goście z metra nie mieli zielonego pojęcia co robić i wyglądali na zdziwionych gdy współpasażerowie żądali wezwania pogotowia.

Podsumowując - butelka wody jest Twoim najlepszym przyjacielem w metrze, szczgólnie jeśli zostaniesz przetrzymany w nim dłużej, albo przyjdzie Ci chęć zemdleć. Woda może być wtedy na wagę złota. W najgorszym przypadku możesz się nią oblać - w ramach podręcznej klimatyzacji ;)