Swego czasu znajoma z pracy sprzedawała samochód, wiec rozesłała ogłoszenie po stronach internetowych i na wewnętrzna listę e-mailową. Nie był to jakiś specjalny model, ale w ogłoszeniu było podkreślone, ze auto nigdy nie było w Tesco. Trochę się z niej podśmiewałem, ale samochód sprzedała bez większego problemu.
Tak mi się to przypomniało, gdyż ostatnio został mi zlecony zakup przysłowiowych mleczka i bułeczki po drodze do domu. A że po drodze stał sobie ogromny supermarket Tesco, wiec wybór był oczywisty.